„Ktoś mi kiedyś powiedział, bym
nie mylił sympatii z miłością...
Żebym nie mówił Kocham zanim
nie będę pewny, że nie chodzi mi tylko o przyjaźń...
Bo wtedy
mogę zranić nie siebie, a tę drugą osobę, która odwzajemniła
moje uczucie...
To wszystko jednak zadziałało u mnie odwrotnie.
Pomyliłem miłość z sympatią...
Powiedziałem Przyjaźń, a tak w
głębi serca chodziło mi o Miłość...
Nie raniłem tej drugiej
osoby, tylko siebie...
Dlatego jestem zmuszony powiedzieć Żegnam.
Osobę, która pierwsza przeczyta ten
list proszę o przekazanie mojego pożegnania:
Molly Hooper –
przyjemnie się z Tobą współpracowało;
Sally Donovan – cieszę
się, że Cię poznałem. Powodzenia w policyjnej karierze;
Inspektorowi Lestrade – Współpraca z Tobą była bardzo
interesująca. Obyś radził sobie bez detektywów doradczych;
Mycroftowi Holmesowi – cieszę się, że poznałem kogoś kto
sprawił, że Sherlock nie wydawał mi się aż takim kretynem. Twoja
sekretarka, Anthea jest chyba uzależniona od telefonu... Wyślij ją
może na odwyk.;
Pani Hudson – przyniosła mi Pani nieocenioną
pomoc. Dziękuję za wynajęcie mi pokoju, pomoc w czynnościach
domowych, a także za te wszystkie rady, które od Pani usłyszałem;
Sherlockowi Holmesowi – Dziękuję za wprowadzenie mnie w świat
tajemnic i zagadek. To dzięki Tobie udało mi się szybciej wrócić
do codzienności po powrocie z wojny.
Żegnam Was wszystkich.
Myślę, że
już się nie zobaczymy...
Nie szukajcie mnie.
J.H. Watson”
- „Nie szukajcie mnie.” Jak to mamy
go nie szukać... To przecież niepoważne. Nie może tak po prostu
odejść... Prawda, Sherlocku? - biadoliła pani Hudson.
- Proszę się uspokoić... Muszę
pomyśleć... Gdzie mógł się ukryć John Watson?
- Może jest u siostry...?
- Za proste... Nie przepada za swoją
siostrą... Są pokłóceni... Nie wytrzymałby z nią długo... A
może on wie, że wiemy, że to za proste i dlatego tam się ukrył,
myśląc, że nie sprawdzimy... Może jest gotowy na to chwilowe
poświęcenie...Sprawdzimy to. Chociaż mógł też się domyśleć,
że mimo wszystko sprawdzimy i ukrył się gdzie indziej, sprawiając,
że zmarnujemy czas... A wtedy on zdąży znaleźć inną kryjówkę
niż ma teraz...
- A może jest u jakiejś dziewczyny? -
rzuciła w ciemno Molly, którą Sherlock wyciągnął wcześniej z
pracy.
- Nie bądź niepoważna... -
odpowiedział detektyw. - Napisał, że jest zakochany... Miałby od
razu pobiec do innej? To nie w jego stylu... Ewentualnie mógłby
pobiec do tej, którą kocha, wyjaśnić to i owo, a dopiero później
uciec ze złamanym sercem... List pisany był rano, więc teraz
mógłby już być u niej i bredzić o uczuciach... Tam trzeba
poszukać go najpierw... Może będą jakieś dalsze ślady... Może
wspomniał tej swojej wybrance o domku w górach, albo Willi
odziedziczonej po zmarłym na raka kuzynie... Chociaż to jest
nieprawdopodobne... Gdyby miał wille to by ją sprzedał, przez brak
środków na utrzymanie... Bo wiecie, ktoś tam musi sprzątać. John
nie dałby rady ogarnąć sam całej willi, a przecież wiemy, że
kocha porządek...
- Och, Sherlocku! - zniecierpliwiła
się Pani Hudson.
- Odbiegłem od tematu... To nie
zmienia faktu, że tak by właśnie było... Nie możemy zapomnieć o
odwiedzeniu jego siostry. Myślę, że najlepiej by było kogoś do
niej wysłać, żeby reszta nie musiała marnować czasu... Proponuję
Lestrade'a... On i tak nic nigdy nie robi. Mógłby się do czegoś
przydać. Zawiadomisz go Molly? Dziękuję. Teraz się trzeba
zastanowić w kim mógł się zakochać John... To musi być ktoś
bliski... Najprawdopodobniej to jedna z osób z listu. Nie wiem kto
jeszcze mógł być dla niego bliski, oprócz tych kilku osób...
Przeważnie wiem o jego związkach, mimo że on wie, że nie lubię
o nich słuchać... Nie mówił mi nigdy o kimś, w kim mógłby się
zakochać... A mówi przecież bardzo dużo...
- Ale chyba nie tak dużo jak Ty...
- Co mówiłaś, Molly?
- Lestrade zaraz przyjedzie.
- Och, dobrze... Na czym to ja...
Reszta osób w tym czasie będzie musiała znaleźć jego obiekt
zainteresowań... To nie powinno być trudne. Lista jest bardzo
krótka. To będzie Molly i Sally... A i wspomina jeszcze Anthee...
Będę musiał zadzwonić do Mycrofta, by dał jej dziś urlop.
Przepraszam, że Pani, Pani Hudson, nie uwzględniłem na liście,
ale to trochę nieprawdopodobne, by John pokochał akurat Panią. Z
całym szacunkiem, ale chyba nie jest Pani w jego guście.
- Tak, tak, rozumiem... Gusta młodych
Brytyjczyków się zmieniły...
- Nie wszystkich... Ja panią
uwielbiam. Uważam, że jest Pani czarująca. To jak? Gdzie szukamy
go najpierw? Możemy jechać do Molly. Gdy jesteś tutaj –
oficjalnie będąc w pracy – on mógł wejść do Twojego
mieszkania szykując kwiaty, szampana, czy kubańskie cygara...
Ostatnią opcję można wykluczyć... Problemu z wejściem do środka
by raczej nie miał... Zamki w Twoich drzwiach są raczej słabej
jakości, a on w wojsku się nauczył kilku sztuczek...
- John by nie wszedł do cudzego
mieszkania...
- On jest zakochany, Pani Hudson!
Ludzie z miłości robią gorsze rzeczy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz